Poznaj tajniki edukacji muzycznej online z interaktywnymi kursami muzycznymi

Muzyka to nie tylko dźwięki, nuty, technika i kolejne ćwiczenia, które trzeba wykonać, żeby móc powiedzieć sobie, że zrobiliśmy jakiś postęp. Dla mnie od zawsze była czymś znacznie większym, bo oprócz samego grania są przecież emocje, pasja, potrzeba wyrażenia siebie, spotkania z innymi ludźmi, momenty zwątpienia, powroty po przerwie i ta zwykła radość, kiedy po kilku nieudanych próbach nagle coś zaczyna brzmieć tak, jak chcieliśmy.
Wiem też z własnego doświadczenia, że rozwój muzyczny nie zawsze przebiega idealnie, bo życie bardzo często ma wobec nas zupełnie inne plany. Praca, rodzina, obowiązki, zmęczenie, brak czasu albo zwyczajnie gorszy dzień sprawiają, że nie każdy może usiąść z instrumentem na dwie czy trzy godziny i realizować perfekcyjnie przygotowany plan ćwiczeń.
I chyba właśnie dlatego tak mocno interesuje mnie edukacja muzyczna online.
Nie dlatego, że internet potrzebuje jeszcze większej liczby filmów o tym, jak zagrać skalę, riff albo konkretną technikę. Tych materiałów mamy już naprawdę dużo. Bardziej interesuje mnie pytanie, jak wykorzystać technologię w taki sposób, żeby pomagała człowiekowi rzeczywiście się rozwijać, zamiast tylko dostarczać mu kolejnych rzeczy do obejrzenia.
Interaktywne kursy muzyczne – co właściwie powinno znaczyć „interaktywne”?
Jeszcze nie tak dawno nauka gry na gitarze basowej, gitarze, perkusji czy innym instrumencie oznaczała przede wszystkim spotkania z nauczycielem, ćwiczenie z książką, kasetą, płytą albo materiałami, które udało się zdobyć. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Mamy YouTube, kursy online, aplikacje, podkłady, nuty dostępne w kilka sekund, możliwość nagrywania własnego wykonania telefonem, spotkania na żywo przez internet i kontakt z muzykami znajdującymi się setki albo tysiące kilometrów od nas. To ogromna zmiana.
Tylko że samo przeniesienie lekcji z sali do internetu nie oznacza jeszcze, że stworzyliśmy dobrą edukację muzyczną online. Dla mnie prawdziwie interaktywny kurs powinien sprawić, że człowiek nie tylko ogląda, ale przede wszystkim gra, sprawdza, słucha siebie, eksperymentuje i wie, co zrobić dalej.
Dlatego wartościowy kurs muzyczny online powinien dawać kilka rzeczy:
Możliwość nauki we własnym tempie – ktoś potrzebuje dwóch powtórzeń, ktoś inny dwudziestu i żadna z tych osób nie robi niczego źle.
Dobrze poukładaną drogę – zamiast wrzucać użytkownika do biblioteki składającej się ze stu filmów, kurs powinien podpowiadać: jesteś tutaj, zacznij od tego, później przejdź dalej.
Materiały, które prowadzą do grania – podkłady, nuty, ćwiczenia, zadania czy przykłady mają pomagać w pracy z instrumentem, a nie być kolejnymi rzeczami do bezmyślnego odhaczenia.
Możliwość powrotu do materiału – czasami dopiero po kilku dniach albo tygodniach zaczynamy naprawdę rozumieć, o co chodziło w danym ćwiczeniu.
Kontakt i wsparcie – możliwość zadania pytania nauczycielowi, konsultacji albo rozmowy z innymi osobami uczącymi się tego samego może być znacznie bardziej wartościowa niż następne dziesięć godzin materiałów wideo.
Technologia daje nam dzisiaj ogromne możliwości, ale ciągle powinna być tylko narzędziem.
Najważniejszy nadal jest człowiek i instrument.
Jak wybrać kurs muzyczny online dla siebie?
Oferta kursów internetowych jest dzisiaj tak duża, że paradoksalnie sama możliwość wyboru potrafi stać się problemem. Możemy spędzić godzinę na szukaniu „najlepszego kursu”, później obejrzeć kilka darmowych lekcji, przeczytać kilkanaście opinii, zapisać trzy strony w zakładkach i ostatecznie… nie zagrać ani jednego dźwięku. Dlatego gdybym dzisiaj szukał kursu muzycznego dla siebie, nie zaczynałbym od pytania, który z nich ma największą liczbę godzin materiałów.
Sprawdziłbym przede wszystkim kilka rzeczy.
1. Czy program jest dla mnie zrozumiały?
Powinienem wiedzieć, od czego zaczynam, co będę robił później i do czego prowadzi dana ścieżka. Jeśli po wejściu na platformę widzę kilkadziesiąt przypadkowo ułożonych lekcji i sam muszę zdecydować, co właściwie jest dla mnie ważne, to niewiele różni się to od samodzielnego przeszukiwania internetu.
2. Czy poziom rzeczywiście odpowiada temu, gdzie jestem?
Osoba, która pierwszy raz trzyma gitarę basową, potrzebuje zupełnie czegoś innego niż ktoś, kto gra od pięciu lat, ale utknął w miejscu. Jeszcze inne potrzeby będzie miał człowiek wracający do instrumentu po długiej przerwie.
Dobry kurs powinien to zauważać.
3. Czy wiem, po co wykonuję dane ćwiczenie?
To dla mnie bardzo ważne. Nie wystarczy powiedzieć:
„Zagraj to sto razy”.
Chciałbym wiedzieć, po co mam to zrobić, co dzięki temu poprawiam i gdzie później wykorzystam tę umiejętność w prawdziwej muzyce.
4. Czy kurs zachęca mnie do grania?
To może wydawać się oczywiste, ale wcale takie nie jest.
Można spędzić dwie godziny, oglądając filmy o gitarze basowej, i przez cały ten czas ani razu nie dotknąć instrumentu.
Dlatego po dobrej lekcji powinien pojawić się moment:
Dobra. Teraz moja kolej. Gram.
5. Czy mam możliwość otrzymania pomocy?
Każdy kiedyś utknie. Jednemu nie wychodzi technika, ktoś nie rozumie rytmu, ktoś inny przez kilka dni ćwiczy ten sam fragment i nadal nie wie, co robi źle. Możliwość zapytania, konsultacji albo pokazania swojego wykonania może wtedy znaczyć więcej niż kolejny moduł kursu.
Jak korzystać z kursów online, żeby naprawdę coś z nich zostało?
Nauka przez internet ma ogromną zaletę – daje wolność. Możesz ćwiczyć wtedy, kiedy masz czas, wracać do materiałów, zatrzymywać nagrania i realizować program we własnym tempie.
Tylko ta sama wolność potrafi być również największą pułapką. Nie ma przecież nauczyciela, który w środę o 18:00 zapyta: „No dobrze, pokaż, co zrobiłeś od ostatniej lekcji”.
Dlatego warto samemu stworzyć sobie kilka prostych zasad.
Ćwicz krócej, ale regularniej. Nie zawsze potrzebujesz godziny albo dwóch. Czasami dobrze wykorzystane 15–30 minut da Ci więcej niż wielka trzygodzinna sesja raz na dwa tygodnie.
Wyznaczaj małe cele. Zamiast mówić: „muszę nauczyć się slapu”, spróbuj: „dzisiaj chcę czysto zagrać ten jeden takt”.
Nie próbuj robić wszystkiego naraz. Jeżeli dzisiaj pracujesz nad timingiem, naprawdę nie musisz przy okazji poprawiać pięciu innych elementów.
Nagrywaj się. Telefon wystarczy. W trakcie grania słyszymy siebie inaczej niż podczas późniejszego odsłuchu, dlatego takie nagranie może powiedzieć nam naprawdę dużo.
Wracaj do wcześniejszych materiałów. Ukończenie lekcji nie oznacza, że musisz ją już na zawsze zamknąć. Czasami materiał, którego nie rozumieliśmy miesiąc wcześniej, nagle staje się banalnie prosty.
Graj muzykę. Ćwiczenia są ważne, technika jest ważna, metronom jest ważny, ale na końcu tego wszystkiego nadal powinien znajdować się utwór, groove, emocja i radość z grania.
Nie musisz mieć dwóch godzin dziennie
To jeden z tematów, do którego sam często wracam. Bardzo łatwo powiedzieć komuś: „Musisz ćwiczyć codziennie”. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie: „Dobrze, ale co mam zrobić, jeśli mam tylko piętnaście minut?” Moim zdaniem odpowiedź jest prosta. Zagrać przez piętnaście minut.
Możesz wykorzystać ten czas na:
jeden groove z metronomem,
kilka taktów utworu, które sprawiają Ci problem,
pracę nad równym wydobyciem dźwięku,
krótkie ćwiczenie techniczne,
nagranie i odsłuchanie własnego grania,
albo po prostu zagranie utworu, który sprawia Ci przyjemność.
Nie każda sesja z instrumentem musi być wielkim wydarzeniem edukacyjnym.
Czasami najważniejsze jest to, że w ogóle bierzesz instrument do ręki.
Edukacja muzyczna online to nie tylko filmy
I tutaj dochodzimy do rzeczy, która jest dla mnie szczególnie ważna. Kiedy mówię o edukacji muzycznej online, nie wyobrażam sobie jedynie platformy, na której znajduje się kilkaset nagranych wcześniej lekcji. Bo świetnych filmów jest już w internecie mnóstwo. YouTube jest ich pełen.
Problem coraz częściej nie polega na tym, że nie mamy czego oglądać, ale na tym, że po obejrzeniu kilkunastu materiałów nadal nie wiemy, co powinniśmy zrobić dalej.
Dlatego edukacja online może być czymś znacznie szerszym:
dobrze zaplanowanymi ścieżkami rozwoju,
kursami i krótkimi lekcjami,
warsztatami online,
konsultacjami,
możliwością pracy z różnymi nauczycielami,
materiałami do samodzielnego ćwiczenia,
spotkaniami z muzykami i praktykami,
Master Class,
społecznością ludzi znajdujących się na podobnej drodze,
a także narzędziami, które pomagają zobaczyć własny rozwój i zdecydować, jaki powinien być kolejny krok.
I właśnie w takim kierunku chcę rozwijać Switch Music On – Własnym Tonem.
Dlaczego właściwie buduję Switch Music On?
Nie dlatego, że chcę stworzyć kolejną platformę z filmami. Gdybym uważał, że problemem dzisiejszej edukacji muzycznej jest brak materiałów wideo, prawdopodobnie nie miałoby to większego sensu. Chodzi mi o coś innego. Chciałbym, żeby człowiek po wejściu do Switch Music On mógł z czasem odpowiedzieć sobie na trzy proste, ale bardzo ważne pytania:
Gdzie jestem?
Co powinienem zrobić dalej?
Jak rozwijać się, ale nie zgubić po drodze radości z grania?
Bo każdy przychodzi z czymś innym. Jedna osoba dopiero kupiła pierwszy instrument.
Druga gra od kilku miesięcy. Trzecia ćwiczy od lat, ale zaczęła kręcić się w kółko.
A czwarta kiedyś grała, później przyszła codzienność, instrument trafił do futerału i dopiero teraz pojawiła się myśl: „Może jeszcze do tego wrócę?” Dla mnie każda z tych osób ma swoje miejsce.
Technologia ma pomagać, a nie przeszkadzać
W edukacji online możemy wykorzystać naprawdę wiele ciekawych narzędzi – grywalizację, punkty, poziomy, quizy, podkłady, testy, materiały dodatkowe, ścieżki użytkownika czy elementy społecznościowe. Sam jestem tym bardzo zainteresowany. Ale jest jeden warunek. Technologia nie może stać się ważniejsza od muzyki.
Jeśli człowiek przez godzinę zdobywa punkty, przechodzi kolejne poziomy, klika w przyciski i ogląda materiały, podczas gdy instrument przez cały ten czas stoi dwa metry dalej w kącie, to znaczy, że gdzieś popełniliśmy błąd. Technologia powinna prowadzić do momentu:
„Dobra. Teraz odłóż ekran i zagraj.” Bo właśnie wtedy zaczyna się właściwa nauka.
Włącz muzykę. Rozwijaj się Własnym Tonem
Niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz, wracasz do grania po kilku latach, czy grasz już długo i po prostu szukasz kolejnego impulsu, edukacja muzyczna online może być świetnym narzędziem, pod warunkiem że nie próbujemy zamienić muzyki w wyścig, tabelę wyników i odhaczanie kolejnych lekcji. Nie musisz nauczyć się wszystkiego. Nie musisz grać jak ktoś
z YouTube'a. Nie musisz robić postępów dokładnie w takim tempie jak ktoś obok.
Masz się rozwijać.
Słuchać.
Próbować.
Czasami popełniać błędy.
Czasami się zatrzymać.
A później znowu ruszyć.
Bo być może największą wartością dobrej edukacji nie jest to, że ktoś pokazuje Ci dokładnie, jak masz grać, ale to, że z czasem pomaga Ci odkryć, jak chcesz grać Ty. I właśnie dlatego tak ważne jest dla mnie zdanie, które stało się jednym z fundamentów Switch Music On:
Nie chodzi o to, żeby wszyscy grali tak samo. Chodzi o to, żeby każdy mógł odnaleźć i rozwinąć własny ton.
Włącz muzykę.
Resztę możemy budować krok po kroku.
Pozdrawiam, Bartek
Switch Music On – Własnym Tonem





Komentarze